Wieczne Zło: Wojna w Arkham
(2016; Egmont; akcja/sci-fi)
Scenariusz: Peter J. Tomasi
Rysunki: Jaime Mendoza, Scot Eaton
Cena okładkowa: 75 zł
Ilość stron: 204
Zacznę od tego, że dla mnie głównym elementem, który przyciąga mnie do komiksów z Mrocznym Rycerzem nie jest on sam, ale jego przeciwnicy. Mało który superbohater ma przeciwko sobie tak różnorodną gamę wrogów. Batman ma ich aż nadto i spokojnie mógłby nimi obdzielić kilku swoich kumpli z Universum DC. Spośród całej tej zbieraniny dziwadeł najbardziej cenię sobie Bane'a. Złoczyńcę złego i dobrego jednocześnie, działającego w przeświadczeniu, że przetrwać mogą wyłącznie najsilniejsze jednostki. Ten wzmacniający swoje ciało jadem dryblas już w momencie narodzin został skazany na dożywotnią karę więzienia odziedziczoną po ojcu. Odsiadując wyrok w Peña Duro bez ustanku szkolił swoje ciało i umysł, dzięki czemu stał się jednym z najtrudniejszych przeciwników dla Batmana. Bane to postać wielowymiarowa, której nie da się określić jako jednoznacznie złej, ani dobrej. I nie wspominam go bez powodu, gdyż jest on głównym bohaterem albumu "Wieczne Zło: Wojna w Arkham".
